[blockstart:500]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
KRAINA STARYCH BOHATERW
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Jedna z kolonii Bjarniego, ktr pozostawi w zachodniej czci Cesarstwa Bizantyjskiego podczas swojej suby w Stray Waregw zawiadomia poprzez posaca, e ma niemae kopoty.

Do niedawna wszystko ukadao si doskonale. ycie w wiosce byo jak z bajki, jednak teraz kolonia przeywa kryzys.

<usericon:1,320,299>

Poprosili samego Bjarniego o interwencj, poniewa potrzebuj silnego dowdcy, ktry pomoe im w rozterkach.

Wszystko zaczo si, kiedy niewielka grupa wikingw postanowia zaoy za grami swoj niewielk koloni. I nie byo by w tym zupenie niczego zego, gdyby nie to, e zaczy si wtedy dzia dziwne rzeczy.

Tajemnicze widma zaczy nachodzi w nocy ludno, straszc i terroryzujc, aby zwrciy im spldrowane kosztownoci.

Mieszkacy zupenie nie wiedzieli co robi. Kiedy duchy zaczy by agresywne i nachodzi wiosk regularnie, zdesperowana ludno poprosia bogat wiosk frankw, ktrej mieszkacy osiedlili si po drugiej stronie jeziora o pomoc. By to bd. Dotychczas wikingowie mieli bardzo "drtwe" relacje z ssiadami. Frankowie patrzyli z gry na przybyszy z pnocy i nie udostpniali im swoich magazynw w celach handlowych. Wikingowie zatem proszc ich o pomoc nie wiedzieli czego mog si spodziewa. Liczyli na to, e ssiedzi mimo wszystko oka si na tyle ludzcy, aby wesprze strapionych waregw w ich rozterkach.

Pocztkowo frankowie byli obojtni, jednak coraz wiksza presja, ktra ciya wikingom zmuszaa ich do desperackiego bagania o pomoc ssiadw z zachodu.

W kocu, gdy dowiedzieli si, e duchy atakuj ludno w oczekiwaniu na zwrot ich skradzionych artefaktw, Frankowie zainteresowali si ca spraw.

Zaoferowali pomoc militarn, jednak ich prawdziwym celem nie byo wsparcie wikingw. W nocy przeczesywali magazyny, szukajc owych spldrowanych skarbw.

Po kilku dniach ludno frankw zacza si niecierpliwi. Ataki duchw jakby nie miay koca, a skarbw nie udawao si zlokalizowa. Wtedy sytuacja pogorszya si.

Pragncy bogactwa staroytnych frankowie opowiedzieli si przeciwko wikingom.

"Albo oddacie skarby dobrowolnie w nasze rce, ale odbierzemy je wam si!"

Ataki frankw rwnie zaczy uprzykrza ycie spokojnej wiosce, ktra upieraa si, e nawet nie wie o jakie skarby chodzi w caej tej sytuacji.

Pobliski garnizon bizantyjczykw, ktry znajdowa si na pnocy by zatem ostatni desk ratunku.

Szczliwym trafem okazao si, e ksiniczka cesarstwa Cyra akurat przybya do Krainy Starych Bohaterw, aby zbada tutejsz histori.

"Duchy mwicie?" - zainteresowaa si - "Wanie na co takiego czekaam. Sprbujcie wytrzyma jeszcze par dni, a ja pol po moich przyjaci. Szykuje si wreszcie jaka warta zbadania misja."


I tak mino kilka kolejnych dni, a u bram wioski pojawi si Bjarni.

<usericon:0,105>

"Przybyem towarzysze" - rzek dostojnie - "Mj sensor za i niebezpieczestwa nasili si odkd przybyem do Krain Staroytych Bohaterw, dlatego jestem w stanie uwierzy, e sytuacja jest powana i szykuje si co wikszego. Moecie liczy na moje wsparcie!"

Mieszkacy szybko zapoznali Bjarniego z ca sytuacj, a teke poinstruowali go o kilku sprawach.

"Cyra aktualnie przebywa na pnoc std w Bizantyjskim Garnizonie oczekujc twojego przybycia. Powiniene uda si do niej"

"Tak zrobi" - odpowiedzia Bjarni - "A co z reszt moich towarzyszy?"

"Sigurd przyby pierwszy" - odpowiedzia tymczasowy przywdca wioski - "Na myl o skarbach i przygodach zjawi si tutaj szybko niczym byskawica. Obawia si jednak duchw, dlatego postanowi zaczeka na ciebie"

"Gdzie zatem teraz jest?" - zapyta Bjarni.

"Wziwszy kuter rybacki wypyn na jezioro" - odpar jeden z wieniakw - "Mwi, e ma ochot zowi co niezwykego"

"Twj saraceski przyjaciel jest ju w drodze" - doda inny mieszkaniec wioski.

"Zatem zaraz zaczniemy dziaa" - podsumowa Bjarni.

"Duchy nawiedzaj nas z ruin zamku dokadnie na poudnie std" - powiedziao jedno z dzieci bawicych si w wiosce - "Krci sie tam taki starszy pan, ktry wie chyba wszystko o historii tej krainy"

"Zatem powinienem si z nim skontaktowa" - odpar wiking - "Dzikuj za rady i ochron wioski zostawcie mnie!"

Skompletuj ca czwrk bohaterw, aby stawi czoa zagroeniu. Skontaktuj si te z mdrcem, o ktrym mwiy dzieci. Jego wiedza moe okaza si bardzo pomocna w rozwizaniu caej sprawy.


~~ Made by Brainy ~~
[blockend:500]

[blockstart:501]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
HATCHIE
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Z zachodniej czci krainy przyby nasz saraceski towarzysz - Hatchie.

<usericon:0,103>

"Witajcie wikingowie! Wszystkie skarby oddajcie mnie!" - rzek radonie.

Po chwili jednak zblad i poprawi si:

"Miaem na myli: Spraw skarbw zostawcie mnie!"

Hatchie a pali si do dziaania. Wyglda na to, e bdzie w tej misji dziaa za dwch.

[blockend:501]

[blockstart:502]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
Sigurd
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

"Zowie co ciekawego przyjacielu?" - rzek Bjarni zachodz towarzysza od tyu.

<usericon:1,210,186>

"Ah Bjarni! Jeste ju!" - odpar frank - "Nie strasz mnie tak"

Bjarni spojrza do kutra Sigurda, ale nie znalaz ani jednej ryby.

"Nie patrza tak na mnie" - powiedzia w kocu frank - "Zowienie ryby to te jest wyczyn. Nie ma co si dziwi, e na miejscu zjadaem mj pow.

W kadym razie zaczynaem si ju troch niecierpliwi. Ruszajmy zatem na poszukiwanie nowej przygody!"

[blockend:502]

[blockstart:503]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
BIZANTYJSKI GARNIZON
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Na pnoc od wioski udao si nam zlokalizowa Bizantyjski Garnizon. Cyra ju tam na nas czekaa.

<usericon:0,101>

"Jeste wreszcie!" - rzeka - "Wyglda na to, e ta kraina ma niepowtaaln aur. Spjrz tylko na jezioro w centrum garnizonu"

<usericon:1,283,79>

Rzeczywicie wygldao nietypowo. Jakby woda bya ywa.

"Magia staroytnych Bohaterw wci si tutaj unosi" - dodaa - "Na pewno te to zauwaye"

Bjarniego zainteresowaa chmurka mgy w pobliu jeziorka.

"To?" - spytaa Cyra - "To kolejny dowd na to, o czym przed chwil mwiam. Mwi si, e przebywajc duej w takich chmurkowych mgiekach mona zobaczy na wasne oczy fragment swojej duszy. Cho to tylko legenda"

Cyra wygldaa na zabiegan.

"Przeczytaam wszystkie ksiki z tutejszej biblioteki, ale nie znalazam za wiele informacji" - rzeka zawiedziona - "Wiem tylko, e podobno miaa tutaj miejsce jaka wielka bitwa, w ktrej pitka "niezwykych" ludzi walczya o losy wiata"

"I co w tym takego niezwykego?" - spyta Bjarni.

"Z twoich ust to brzmi zwyczajnie, ale ty jeste czowiekiem wybranym. Niegdy po nas te pozostan takie legendy dla przyszych pokole"

"By moe masz racj" - rzek wiking - "Chod ze mn, jeli chcesz, aby i o tobie bya wzmianka w tych legendach"

"C za skromno..." - skomentowaa Cyra, po czym wzia swj uk i bya gotowa do drogi.

[blockend:503]

[blockstart:504]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
FRANKOWIE!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

"Poddajcie si waregowie! Dzi zmieciemy was w py!" - usyszlimy nagle krzyki.

To bogata wioska frankw szykowaa si do kolejnego ataku.

"Skarby staroytnych bohaterw bd nalee do nas! Jak wszystkie kosztownoci tego wiata!"

Frankowie wygldali na podekscytowanych. Byli prawdziwymi owcami trofew. wiadczy o tym wygld i przepych ich skarbca a take fakt, i osiedlili si wok jedynych w okolicy z zota.

<usericon:1,33,111>

Jesli nadal bd tacy agresywni, by moe jedynym wyjciem bdzie odpowiedzie im ogniem.

[blockend:504]

[blockstart:505]
Na poudniu zlokalizowalimy niewielk wiosk frankw, ktra zdawaa si rni drastycznie od tej zza jeziora.

Mieszkacy yli take z handlu, dlatego chtnie otworzyli przed nami swj magazyn.

Niestety nie wiedzieli niczego o duchach ani skarbach. I pewnie dlatego byli tacy spokojni i normalni. Gdyby co wiedzieli, to mogliby zniszczy samych siebie w poszukiwaniu bogactwa...

[blockend:505]

[blockstart:506]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
KOLONIA WIKINGW
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Udao nam si znale niewielk koloni naszych towarzyszy, jednak zachowywali si tajemniczo.

"Nie myl o nas le Bjarni" - rzek jej przywdca - "Nie chcemy si miesza w problemy naszej dawnej osady. Mamy teraz wasne ycie. Nasza osada dopiero stawia pierwsze kroki, dlatego chcemy trzyma si z daleka od zewntrznych problemw"

Postanowilimy uszanowa ich autonomi. Dopki stawiaj spraw jasno, nie ma powodw, abymy ich do czegokolwiek zmuszali.

[blockend:506]

[blockstart:507]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
MDRZEC
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Odnalelimy starca, o ktrym opowiaday dzieci z wioski. Wydawa si niepozorny, ale mimo to postanowilimy zapyta go o par rzeczy.

<usericon:1,266,435>

"Witaj starcze!" - zagai Bjarni - "Syszaem, e jeste czowiekiem, ktry duo wie o historii tego kraju"

"Dzisiaj nie wielu jest ludzi, ktrzy jeszcze chc sucha takich jak ja" - parskn mczyzna - "Dzisiejsza modzie jest taka nowoczesna... Gardz dobrymi radami uczonych starcw"

Bjarni zapyta mdrca o histori Krainy Bohaterw, a dziadziu chtnie mu j wyoy.

"Na poudnie std znajduj si ruiny Zamku Lorda Browna" - zacz - "S w opakanym stanie po tym jak odbya si tam wieki temu walka "wybracw" ze smokiem"

"Ze smokiem?" - zapyta zaciekawiony Bjarni.

"I to jeszcze jakim!" - podekscytowa si staruszek - "Dzisiejsze smocztka wygldaj przy nim jak mrwki. To bya prawdziwa bestia!"

Historia starca bya bardzo wcigajca, jednak Bjarni postanowi zapyta o wicej konkretw.

"Duchy bohaterw?" - zapyta mdrzec - "To byo wicej ni pewne, e to si stanie!"

Starzec wyglda na zdenerwowanego.

"Mwiem tym mokosom, eby uszanowaili spokj dusz z ruin zamku, ale nie posuchali mnie! Wanie o tym mwiem! Dzisiejsza modzie to same problemy!"

"Czy ty co wiesz?" - spyta Bjarni.

"Chyba wiem dlaczego tutaj przybye Bjarni..."

"My si znamy?" - zdziwi si wiking - "Byem tutaj ju kiedy, ale nie przypominam sobie, zebymy si spotkali"

"Masz w sobie aur przypominajc t nalec do staroytnych wybracw. Na wiecie jest ju gono o twoich wyczynach, a to dopiero pocztek!"

Starzec mwi bardzo oglnikowo, ale Bjarniemu udao si ustali par rzeczy.

Po pierwsze na wschd od miejsca, w ktrym spotka starca znajduje si pradawny Grobowiec Staroytnych. Starzec mwi, e jacy rabusie czsto si koo niego krc, jednak zabroni nam tam wchodzi.

"Jeszcze nie jest czas na to!" - ostrzega - "Jeeli tam wejdziesz to sprowadzi tylko problemy! Uwierz mi!"

Moliwym jednak byo, e skradzione skarby, o ktrych mwiy duchy zostay ukryte w grobowcu. Wikingowie postanowili, e zejd tam tylko w ostatecznoci.

Drug podejrzan rzecz, ktrej si dowiedzielimy jest fakt, e dua cz modziecw z mojej kolonii bya widywana przez starca w okolicy zamku, zanim duchy stay si agresywne.

"Ci sami modzi ludzie zaoyli teraz koloni na wschd od grobowca" - rzek starzec - "Nie chc ich podejrzewa, ale wydaje mi si, e to oni pldrowali zamek ze staroytnych artefaktw, ktre si tam zachoway"

Wygldao na to, e caa historia zacza mie rce i nogi. Ten trop wydawa si by idealny.

Udaj si na rozmow do nowej kolonii wikingw. By moe to oni stoj za sprowadzeniem nieszczcia na wiosk Bjarniego.

[blockend:507]

[blockstart:508]

Modziecy z wioski przestraszyli si, kiedy usyszeli oskarenia Bjarniego.

"Jeli skarby si nie znajd, to duchy nie poprzestan na niszczeniu kolonii nad jeziorem" - rzek stanowczo Bjarni - "Jestem przekonany, e jak tylko j zniszcz, przyjd do was!"

"Czy ty nas straszysz!?" - zdenerwowa si mody wdz - "Nie ma sensu udawa niewinnych. To prawda, e zabralimy bogactwa z zamku. Mamy zamiar wymieni je na zoto z frankami i wynie si z prowincji. Co w tym zego, e wzilimy co, co i tak nie naleao do nikogo? Kltwa atakuje was, a nie nas. To moe nie mie nic wsplnego z artefaktami, ktre wzilimy. Jeli mimo to chcesz je odzyska, to zrb to honorowo. Oczekujemy zapaty!"

Bjarni nie mia innego wyboru jak zapaci ignorantom 70 zotych monet, ktrych zarzdali jako trybut. Nie chcia bowiem niepotrzebnego rozlewu krwi. Jeli po dogadaniu si z modziecami uzyska dostp do artefaktw i bdzie w stanie zwrci je duchom, to musi zaryzykowa.

"Pamitajcie jednak, e magia staroytnych nadal jest ywa" - doda Bjarni odchodzc - "Ja was kara i osdza nie bd. Jeli zwrcenie artefaktw zatrzyma kltw, to jest to warte kadej ceny"

Zapa wikingom trybut wysokoci 70 monet, aby mc handlowa z nimi o artefakty.

[blockend:508]

[blockstart:509]
Kiedy zdobylimy odpowiedni ilo zotych monet, wpacilismy j modym wikingom.

Otworzyli wtedy przed nami swj magazyn. Bylimy ju w stanie odzyska skradzione artefakty.

[blockend:509]

[blockstart:510]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
LOKE?
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Nagle z zachodu przyby nieoczekiwany go.

<usericon:0,104>

"Witajcie przyjaciele! Przybywam wam z pomoc!"

Bohaterowie momentalnie wycignli swoje bronie przeciwko staremu znajomemu. Nie chcieli jego pomocy. Ani troch mu nie ufali. Za kadym razem uywa ich, aby osign swoje wasne, brudne cele. Mieli uzasadnion obaw, e tym razem bdzie tak samo.

"Po co ta agresja przyjaciele" - zacz szczerzy si Loke - "By moe wiele spraw nas dzieli, ale tym razem mam szczere intencje"

Bjarni nie chcia rozmawia z Loke'em. Cokolwiek mia do powiedzenia byo dla niego nic nie wanym szumem wiatru.

"Zwrcenie amuletw duchom staroytnych wojownikw, ktrzy polegli w walce ze smokiem dekad temu nic nie zmieni" - powiedzia w kocu - "Jest tylko jeden sposb, aby uspokoi strapione dusze. Trzeba je zniszczy!"

Wioska wikingw ju dawno zrobiaby to, gdyby to byo moliwe, ale oprcz zniszczalnych duchw nachodzcych ich osad bya jeszcze gromadka zamieszkujca zamek, ktra bya niewraliwa na ataki fizyczne.

"Ot to!" - rzek Loke - "Ja wiem co trzeba zrobi, aby miertelna rka bya w stanie zgadzi te potwory! Ja wiem!"

Bohaterowie pogardzali Loke'em, ale byli pod wraeniem jego determinacji. Za kadym razem kiedy jako udawao im si go pokona, to on wraca i jak gdyby nigdy nic prbowa od nowa swoich si. Niczym bohaterowie z kreskwek, wieczni wrogowie, ktrzy w kadym epizodzie musieli si od nowa zwalcza.

"To czego szukacie jest w Grobowcu Staroytnych!"

<usericon:1,305,405>

"Jeli tam ze mn zejdziecie poka wam drog!"

"Jeli powiesz jeszcze jedno sowo, zaatakuj ci" - rzek Hatchie, a jego twarz wygldaa niesamowicie powanie.

Loke zamilk. Nie przesta jednak krci si w okolicy. Cigle szuka okazji, aby podjudza naszych bohaterw.

[blockend:510]


[blockstart:511]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
DUCHY
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

"Oddajcie nam nasze artefakty! Zwrcie przeszoci to co naleao do niej!"

<usericon:1,273,479>

Duchy byy ju bardzo agresywne. Zupenie tak, jak opisywali mieszkacy wioski.

Trzeba za wszelk cen znale skarby, o ktrych mwi i zwrci im je!

[blockend:511]

[blockstart:512]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
ARTEFAKTY ZWRCONE!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Oddalimy duchom artefakty, ktre spldrowali modziecy z kolonii, jednak to niczego nie zmienio.

Potwory s jak w transie. Nadal atakuj niewinnych mieszkacw wioski.

"A nie mwiem, e si trudzicie na marne?" - zasycza Loke, ale szybko schowa si w lesie, bo Hatchie mocno si wzburzy.

"Nie zejdziemy do Grobowca Staroytnych!" - krzykn saracen - "Ufam staruszkowi, a on powiedzia, e jeszcze nie przyszed czas, abymy tam schodzili!"

"Moe chocia wysuchacie tego co wiem?" - zapyta niemiale - "I tak macie zwizane rce..."

Bjarni westchn:

"Zgoda, wysuchamy ci"

"Zwiariowae?" - zdenerwowaa si Cyra - "Czy ty wiesz z kim rozmawiasz?"

"Doskonale wiem i wci pamietam..." - powiedzia Bjarni - "Loke jeste tak obrzydliwy, nienawidz ci i kada chwila spdzona w twoim towarzystwie napawa mnie obrzydzeniem. Nigdy nie wybacz ci tego co zrobie w przeszoci, jednak teraz nie mamy innego wyboru jak ci wysucha"

"Wysucha to jedno, ale zrobi to co powie to drugie" - skomentowa Hatchie - "Nie mamy gwaracji, e nie zwiedzie nas swoimi bajeczkami, ktre nie bd prawdziwe!"

"Niech mimo to mwi!" - stanowczo potwierdzi swoj decyzj Bjarni - "Jeli bdzie trzeba, to zejdziemy do grobowca, a jeli Loke czego sprbuje, to podern mu gardo osobicie!"

"Jak mio, e si powoli dogadujemy..." - zaironizowa niestosownie do sytuacji Loke - "No wic gboko na dnie grobowca znajduje si staroytny otarz bohaterw i..."

"Czytaam o tym!" - przerwaa Cyra - "Podobno zapiecztnowana zostaa tam moc piciorga staroytnych wybracw, ktrzy pokonali smoka z zamku"

"Widzicie..." - powiedzia Loke - "Ja nie kami... Jeli znajdziemy otarz, uzyskamy odpowied jak pokona duchy. To jedyne wyjcie"

"A teraz powiedz co ty bdziesz z tego mia?" - zacz dociekliwy Hatchie.

"Moc do walki z duchami to namiastka mojej dawnej potgi..." - zacz si tumaczy - "Nie bd ukrywa przed wami, e wci myl gwnie o sobie i dobro jakiej tam wioski mnie nie intresuje. Chc zagarn artefakty duchw dla siebie"

"One nie maj prawie adnej mocy" - skomentowa Bajarni.

"To nie prawda" - odpar Loke - "Nie wiesz tyle o tym miejscu co ja. Uwierz, e nie wiesz. Zrbmy to dla wzajemnych korzyci"

"Zejdziemy tam, ale ty zostaniesz na zewntrz" - rzek zdecydowanie wiking.

"To niemoliwe..." - zasycza znowu Loke, co wprawio Hatchie'ego w drgawki - "Otarz posiada moc piciorga wybracw. Jakby nie patrze was jest czwrka. Musz zej z wami, jeli chcecie uzyska pen moc. Jestemy sobie potrzebni"

"Zatem obiecaj, e jak wyjdziemy, to pomoesz nam zlikwidowa zagroenie. Wtedy moesz sobie wzi tyle artefaktw ile zechcesz"

"Zaczekaj Bjarni" - krzykna Cyra - "Nawet nie wiemy do czego..."

"Spokojnie Cyra" - uspokoi on Bjarni - "On jest jeden. Nas jest czwrka. Nigdy nam nie dorwna. Cokolwiek szykuje, a jestem pewien, e tak jest, to jeli bdzie trzeba dla dobra wiata po raz kolejny wdeptamy go w ziemi"

"Jake mie sowa..." - kolejny raz zaironizowa Loke.

"Nie ma czasu do stracenia" - krzykn Bjarni - "Wyruszamy do Grobowca Staroytnych! Dopki jestemy razem, to nic nie jest w stanie stan nam na drodze"

"To si jeszcze okae..." - zasycza cicho Loke.

"Mwie co?" - mrukn ponuro Hatchie.

"To bdzie wspaniaa przygoda!"

Bohaterowie postanowili uda si do grobowca zgodnie z zaleceniami Loke'ego mimo tego, e mu nie ufaj.

Udaj si ca pitk bohaterw do Grobowca Staroytnych!
[blockend:512]

[blockstart:513]
Po wyjciu na powierzchni natychmiast skierowalimy si ku ruinom zamku.

"eczywicie czuj w sobie dziwn moc" - rzek Bjarni - "Jakbym sta si dwukrotnie silniejszy. Moe to pomoe w walce z duchami tak jak mwie"

"No ba" - odpar Loke po czym cicho zamia si.

"Czy mnie si tylko wydaje, czy to raczej nasza szybko ulega zmianie?" - zapyta Sigurd.

"To raczej sia" - rzek Bjarni.

"Ale spjrz tylko" - odpowiedzia Sigurd, po czym zacz jak szalony biega wok wejcia do grobowca.

"Niesamowite!" - skomentowa Hatchie - "To to nieludzka prdko! Ja nic takiego nie czuj..."

"Moliwe, e kady z nas otrzyma jedn z nadludzkich zdolnoci staroytnych bohaterw!" - powiedziaa Cyra.

"Bzdura!" - rozwia wszelkie marzenia bohaterw Bjarni - "Sigurd zawsze by z nas najszybszy. Chodcie teraz do duchw, bo moe okaza si, e bogosawiestwo trwa tylko przez krtk chwil"

Bohaterowie ruszyli za Bjarnim a przechodzc obok krgu bkitnego pomienia Hatchie rzek:

"Ognisko teleportacji??"

<usericon:1,288,428>

"Czy co si stao Hatchie?" - zapyta Bjarni niespokojnie.

"Nie, nic takiego" - odpar zakopotany saracen - "Tylko czuj jak dziwn wi z tym bkitnym ogniem. Jakbym nagle uzyska o tym zjawisku jakie wspomnienia, zupenie nie z mojego ycia"

"O czym ty.." - zacz Sigurd.

"Rozumiem" - przerwa frankowi Bjarni - "Prawd powiedziawszy odkd tutaj przybylimy czuj dziwne powizanie ze zjawiskiem bkitnej mgieki z garnizonu Cyry, a teraz po wyjciu z grobowca jaka tajemnicza sia jakby prbowaa mnie tam zacign. Dziwne zjawisko."

"Nie mylcie teraz o tym" - rzeka Cyra - "Zagroenie samo si nie zlikwiduje. Rozwiejemy wasze obawy zwizane z tymi obiektami, jak tylko uporamy si z duchami"


ZNISZCZ DUCHY RAZ NA ZAWSZE!

[blockend:513]

[blockstart:514]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
INRAJB!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Kiedy Bjarni wszed w objcia bkitnej mgy usysza tajemniczy gos.

"Witaj Bjarni. Wreszcie jeste w stanie mnie dostrzec..."

<usericon:0,100>

"Kim jeste?" - zapyta niespokojny wiking.

"Moesz nazywa mnie Inrajb. Jestem twoj dodatkow moc. Ukrytym dotychczas alter-ego"

"To dziwne, ale czuj, e to co mwisz jest prawd" - zacz Bjarni - "Czuj si tak, jakbym zna ci doskonale od dziecka"

"Bo tak te jest" - powiedzia cie wyaniajc si z mgieki - "Byem z tob odkd si urodzie, a teraz moesz mnie wreszcie zobaczy"

W Inrajb'ie byo co, co wprawiao Bjarniego w delikatny niepokj. To zupenie tak, jakby podzieli swoj dusz, a jego ze cechy przybray ksztat fizyczny.

"Zawsze pomog ci w walce" - powiedzia Inrajb - "Jeli zgin, powr tutaj, a narodz si na nowo. Czy to nie wspaniae?"

"Nie przepadam za tob" - w kocu odway si powiedzie to Bjarni - "Jeste z czci mnie, prawda?"

"Zaraz z..." - skomentowa Inrajb - "Raczej t, ktr mniej znasz..."

"Nie mam teraz czasu na rozmowy z tob. Jeli nie moesz mi pomc, to odejd"

Klon Bjarniego zamia sie dononie.

"Jestem tu wanie po to, eby ci pomc. Jestem twoj now moc! Moesz mnie nazywa starszym braciszkiem! Hahaha!"

"Loke planuje co zego, wic skoro jest tak jak mwisz, to pom mi go powtrzyma!"

"Zgoda. Ale nastpnym razem to ty bdziesz pomaga mnie!"

Bjarni i Inrajb nie przypadli sobie do gustu. Nowa moc wikinga moe okaza si jego kltw.

[blockend:514]

[blockstart:515]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
DUCHY ZNISZCZONE
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

"Udao si nam! Bogosawiestwo otarza podziaao!"

Bohaterowie byli w stanie zniszczy teraz duchy, jednak zmartwia ich inna rzecz.

"Gdzie jest Loke?"

 <usericon:0,104>

Zdradziecki bohater znikn nagle z pola widzenia.

"Jakby si nad tym zastanowi, to nie widziaam go ju odkd ruszylimy w kierunku zamku" - rzeka Cyra.

"Ta poda gnida co kombiuje" - podsumowa Hatchie.

"W ogle to zauwaylicie, e krwioercze krliczki zupenie mnie ignoroway?" - zapyta Cyra - "Waciwie nie chciaam tego mwi, ale od wyjcia z grobowca czuj jak dziwn wi ze zwierzetami. Tak jakbym miaa nad nimi kontrol"

"Nie mylisz si" - sycha byo nagle nowy gos.

"Kto to powiedzia?" - przestraszya si Cyra.

"O czym ty mwisz?" - zapyta Hatchie - "Nic nie syszelimy"

"To prawda. Tylko ty mnie syszysz" - gos ponownie nawiedzi Cyr.

Wtedy zorientowaa si, e syszy mow siedzcego na pobliskim drzewie ptaka.

"To nienormalne..." - zblada ksiniczka.

Niewzruszony ca sytuacj Sigurd biega po okolicy i krzycza:

"Co wy tam robicie? Chodcie si pociga!"

Wtedy pozostaa trjka bohaterw, obserwujc raz jeszcze prdko frankoskiego przyjaciela doznaa olnienia.

"Jestemy teraz nadludmi!" - krzyknli jednoczenie.

"Drzemie we mnie sia jakiej nigdy nie miaem!" - rzek Bjarni - "Jestem pewien, e bd mg j uwolni, jeli przystan na moment w bkitnej chmurze!"

"Ja mam kontrol nad zwierztami!" - wtrcia si Cyra - "Do tego sysz ich gosy! To jakie szalestwo!"

"A mnie a nosi kiedy myl o okrgach z bkitnego pomienia!" - powiedzia w kocu Hatchie - "Czuj si zupenie tak, jakbym mg si do nich przenosi dosownie w mgnieniu oka!"

Bohaterowie popatrzyli raz jeszcze po sobie, po czym spojrzeli na Sigurda.

"On jest nienaturalnie szybki! Wszyscy jestemy nadludmi!"

Bohaterowie byli niezwykle podekscytowani, jednak wtedy co sobie uwiadomili.

"Loke..."

Wpadli w strach, kiedy pomyleli, e ich przeciwnik odzyska swoje "dawne" moce.

"Musimy go znale!" - krzykn zdesperowany Bjarni - "Hatchie, twoja w tym gowa! Wykorzystaj swoje zdolnoci, aby zbada kluczowe orodki na tej krainie! Ja udam si teraz do bkitnej chmurki, a ty zwyczajnie uyj teleportacji, aby namiey Loke'ego! Musimy dowiedzie si co potrafi!"

Wylij Bjarniego do bkitnej chmurki w Bizantyjskim Garnizonie.

Uyj teleportacji Hatchie'ego, aby zlokalizowa Loke'ego. Do tego celu skorzystaj z panelu dyplomacji z zakadki "Hatchie".
Odpowiedni trybut posuy za moc, ktra przeniesie bohatera we wskazane miejsce.

[blockend:515]

[blockstart:516]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
LOKE ZLOKALIZOWANY
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Jest le. Jak tylko Hatchie przenis si do garnizonu bizantyjczykw zda sobie spraw z powagi zagroenia.

"Loke jeste demonem!" - krzykn zrospaczony.

Loke sta si na tyle potnym, e korzystajc z nieuwagi bohaterw w pojedynk zaatakowa cay garnizon bizantyjczykw.

"Zobacz tylko!" - krzycza zdrajca - "Znw jestem potny jak niegdy! miertelnicy nie mog wydzi mi adnej krzywdy! HAHAHAHAHA!"

miech Loke'ego by przeraajcy. Hatchie prbowa powstrzyma wroga, ale ten po raz koleny si wymkn.

"Do zobaczenia w przyszym yciu Hatchie!" - mia si - "Chocia waciwie, to do takowego nigdy wicej si nie wybieram!"

Loke pobieg na wschd.

"Zdobd cay wiat! Wszyscy padniecie do stp wspaniaemu Loke'emu!" - powiedziawszy to wybieg z bram miasta, a reczej z tego, co z niego zostao.

"Co mymy zrobili!" - rzek przeraony Hatchie apic si za gow - "Stworzylimy demona!"

[blockend:516]

[blockstart:517]
Kiedy Loke wybieg z Krainy Starych Bohaterw, Cyra ujrzaa pewien obraz.

"To tam!" - krzykna, a pozostali bohaterowie usyszeli j mimo, e byli w zupenie rnych miejscach.

"Cyra, czy to ty?" - spyta Sigurd - "Co si tutaj dzieje?"

"Jestem dla naszej czwrki jak medium" - rzeka - "Do tego mam bardzo wyrane wizje wanych sytuacji! Hatchie! Co si dzieje!?"

"To straszne" - rzek ponuro saracen - "wiat zmierza ku zagadzie..."

"Powiedz co si stao!" - krzyczaa Cyra - "Widziaam wanie jak Loke uda sie na wschd! Wyglada jak zo wcielone! mia si jak nigdy wczeniej! Dlaczego pozwolie mu uciec!?"

Przez chwil nastaa boga cisza. Bjarni mia wasne problemy, Cyra widziaa tylko cz sytuacji, Hatchie by przeraony i bezsilny, a Sigurd dalej biega wokoo nie majc o niczym pojcia.

"Jak to si dzieje, e was sysz?" - zapyta znowu frank.

"Wyjanimy ci to pniej, teraz musimy uda si w pocig za Loke'em" - rzeka stanowczo Cyra.

"Nic nie moemy zrobi..." - rzek cichutko Hatchie padajc na ziemi - "Jest ju za pno..."

"Bjarni! Powiedz co!" - krzykna kolejny raz Cyra - "Wiem, e mnie syszysz!"

Po chwili ciszy nagle przemwi Bjarni:

"Hatchie, zapomniae?" - zapyta - "Nas jest czwrka, a moe nawet wicej a Loke jest sam"

"Co masz przez to na myli?" - dopytywa si coraz bardziej zdezorientowany Sigurd.

"Loke nigdy nas nie pokona!" - krzykn Bjarni - "Cokolwiek si wydarzy, my zawsze damy mu rad!"

"Masz racj Bjarni..." - rzek Hatchie wstajc - "Przepraszam, e pozwoliem mu odej. Przestraszyem si, a przecie mimo tego, e nie bylicie zaraz obok, to nadal miaem wasze wsparcie. Nadal moemy co zrobi!"

"W takim razie wyruszajcie za Loke! Cyra przekae wam wytyczne telepatycznie"

"A co z tob Bjarni?" - zapytaa Cyra.

"Za chwil do was docz..."

Udaj si Bjarnim do bkitnej mgieki, jeli jeszcze tego nie zrobie, a nastpnie wylij WSZYSTKICH bohatrw w pocig za Loke'em.

[blockend:517]

[blockstart:518]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
ZWYCISTWO!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Bohaterowie powrcili ywi z jednej ze swoich najniebezpieczniejszych jak dotd misji. Byli jednak w prawdziwym szoku.

"Chyba musz co zje" - powiedzia w kocu Sigurd.

"To tylko znaczy, e wszystko po raz kolejny wrcio do normy" - skomentowaa Cyra.

"Tak..." - rzek smutno Bjarni - "Chciabym, eby tak byo. Musimy szybko uda si do garnizonu pomc rannym, zostawi Hatchiego w obozie oraz uda si do Cesarstwa w probie o pomoc w obudowaniu Lokiego. Potrzebujemy take silnej stray wok jego wizienia. Trzeba to wszystko..."

W tym momencie caa czwrka bohaterw pada na ziemi ze zmczenia.

"By moe jestemy nadludmi, ale wci mamy swoje granice..." - skomentowa Sigurd - "Ja musz odpocz..."

"Wszyscy jestecie aoni" - skomentowa Hatchie, ale za chwil zacz jcze z blu, kiedy otworzya mu si rana.

"Wszystkim zajmiemy si w swoim czasie. Musimy teraz odpocz. Zrobilimy dzi a nad to..." - podsumowaa Cyra.

Kolejny rozdzia przygd zosta zamknity. Loke w swojej celi nie stanowi ju zagroenia, a bohaterowie mog odetchn z ulg.

"Przyjdzie jednak czas, e znowu bd musieli postawi wiat do gry nogami" - pomyla Inrajb - "Mam nadziej, e Bjarni pamita o swojej obietnicy"


CDN...
[blockend:518]

[blockstart:519]
<font:$local$\fonts\fonthead16bld.fnt>
PORAKA!
<font:$local$\fonts\font12.fnt>

Jeden z kluczowych dla misji bohaterw zgin. Bez niego nie uda si ju zakoczy wyprawy powodzeniem...

<picture:$local$\graphics\Hero_Dead_F.pcx>
[blockend:519]
